Waris Dirie: Okaleczanie kobiecych narządów płciowych to przemoc wobec dziewczynek

Znana modelka Waris Dirie miała zaledwie pięć lat, gdy przeprowadzono na niej „zabieg” okaleczenia narządów rodnych. W trakcie odbierania nagrody za swoją kampanię przeciwko tego typu praktykom wyjaśniła, dlaczego ów proceder musi się skończyć. Waris Dirie przemierzyła Somalię pieszo w wieku 13 lat, żeby uniknąć małżeństwa z o wiele starszym mężczyzną.

liya-kebede-as-waris-dirie-in-desert-flower

W wieku pięciu lat pozostawiono Waris w prowizorycznym schronieniu pod drzewami na kilka dni, by mogła dojść do siebie po „operacji”, gdy podobnie jak wszystkie dziewczynki z jej społeczności została poddana zabiegowi obrzezania, znanemu pod bardziej adekwatną nazwą okaleczania kobiecych narządów płciowych (FGM – female genital mutilation). Wciąż pamięta swój gniew. „Kiedy próbowali mnie przekonać, że to Bóg tego chce, odpowiedziałam:  ‚Czy mój Bóg aż tak bardzo mnie nienawidzi?’ Pamiętam, jak mówiłam mamie, że: ‚Jeśli mnie nienawidzi, to ja go nie chcę'”. „W przeciągu kilku dni po FGM, wiele dziewczynek umiera na skutek zbyt dużej utraty krwi lub infekcji. Dirie opowiada, że gdy tak leżała rozmawiając z Bogiem, powtarzała „pozwól mi przeżyć. Jesteś mi to teraz winien”.

Dirie urodziła się w rodzinie nomadów w Somalii, opisuje siebie jako niekoniecznie wymarzoną córkę tradycyjnej rodziny w swojej społeczności. Już jako bardzo małe dziecko była uparta i zawzięta, nieustannie wypytywała o wszystko. Kiedy miała 13 lat, jej ojciec oznajmił, że wyjdzie za mąż za 60-letniego mężczyznę. „Wiedziałam, że [większość kobiet w mojej społeczności] godzi się na wszystko. Na przemoc i brak nadziei, pomyślałam więc, czy byłam po to, aby mnie wykorzystywano i znęcano się nade mną? Wiedziałam, że jest tyle rzeczy, które mogłabym zrobić ze swoim życiem, ale na moich warunkach”.

Jej wymagania doprowadziły ją do niezwykłego życia, a my spotykamy się z Dirie w pokoju hotelowym w Londynie, podczas przygotowań do odbioru nagrody Kobiety Roku za jej pracę nad kampanią. W obliczu zagrożenia zbliżającego się małżeństwa uciekła, biegła kilka dni przez pustynię, dopóki nie dotarła do krewnych w Mogadiszu. Stamtąd zdołała dostać się do Londynu – jej ciotka była żoną brytyjskiego ambasadora w Somalii – gdzie pracowała jako ich pomoc domowa przez kilka lat. Nawet kiedy oni wrócili do Somalii, Waris została, nauczyła się angielskiego i znalazła pracę w McDonald’s, ażeby ostatecznie zostać wypatrzoną przez fotografa. Do 1990 roku Dirie została supermodelką, reprezentowała kampanie Chanel oraz pojawiła się w jednej z części James’a Bonda pt. „W obliczu śmierci„.

Praca modelki może być dobrą zabawą, ale ostatecznie nie była wystarczająco zadowalająca. „Pomyślałam: ‚to jest nic nie warte, sztuczne’. Nie mogłam spać ani jednej nocy dłużej znając prawdę dotyczącą tego, co dzieje się z dziewczynkami…” Uśmiechnęła się, jak na sesji zdjęciowej. „Po prostu wiedziałam, że muszę powiedzieć całemu światu, że tam dzieją się straszne rzeczy, toczy się ukryta wojna przeciwko kobietom. Ale nie jest to wojna jednej osoby – wszystkie musiałyśmy coś z tym zrobić”. Obecnie, jak podaje, jest większa świadomość na temat FGM, ale w latach 90-tych, „tym, co zmusiło mnie do walki, był fakt iż nikt nic nie robił w tej sprawie”.

Dzięki jej pozycji jej głos miał znaczenie i kiedy ujawniła własne przeżycia w wywiadzie w 1997 roku, a także opowiedziała o tym, że chciałaby zatrzymać dalszą praktykę okaleczania kobiecych narządów płciowych, która jest powszechnie stosowana w Afryce, Bliskim Wschodzie i Azji, wokół sprawy zrobiło się głośno. Mianowano ją specjalną ambasadorka Narodów Zjednoczonych; a w 2002 roku założyła Fundację Kwiat Pustyni przeciwko tym praktykom.

Zgodnie z wyliczeniami Światowej Organizacji Zdrowia na świecie jest około 140 milionów kobiet, na których przeprowadzono obrzezanie, od usunięcia łechtaczki poprzez wycięcie całych zewnętrznych narządów płciowych przed zaszyciem pochwy, pozostawiając jedynie mały otwór umożliwiający oddawanie moczu oraz wydzielanie krwi w trakcie menstruacji. Zazwyczaj ma to miejsce przed ukończeniem 15 roku życia, w niektórych przypadkach przeprowadza się je także na niemowlętach w przekonaniu, że dzięki temu dziewczynka będzie dorastała w „czystości”, a jej honor pozostanie nienaruszony wraz z dziewictwem w ramach przygotowania do małżeństwa; spotyka to 3 miliony dziewczyn każdego roku. Abstrahując od silnego bólu i ryzyka infekcji, pociąga to za sobą długotrwałe konsekwencje: trudność w oddawaniu moczu, ból w trakcie uprawiania seksu, który zarazem jest pozbawiony przyjemności, a poród może okazać się śmiertelny zarówno dla matki, jak i dziecka. Źle wykonany zabieg może spowodować problemy z utrzymywaniem moczu oraz ostracyzm wewnątrz społeczności.

Dlaczego tak mało zostało zrobione, aby wykorzenić tę praktykę? Zdaniem Waris „Wszystko, co dotyczy kobiet jest uznawane za mniej ważne”. Inny argument mówi, iż jest to praktyka „kulturowa”, tolerowana przez osoby, które nie chcą zostać uznane za rasistów/ki w przypadku sprzeciwu; a z drugiej strony ignorowana przez osoby, które nie interesują się sprawą ze względu na to, iż nie dotyczy ona ich bezpośrednio.

„Jeżeli biały mężczyzna lub kobieta zauważyliby białe dziecko, które poddawane jest obrzezaniu, od razu pojawiłby się krzyk sprzeciwu. Gwarantuję, że zaprzestano by dalszej praktyki. Jest to przemoc wobec dziecka, także twierdzenie, iż jest to czyjąś „sprawą”, że ma to związek z religią lub rasą, jest błędem. Chodzi o ochronę dziecka. Ja nie widzę tutaj nic innego, wydaje mi się, że jest to ukryty rasizm i przeświadczenie, że nikt nie chce się w to angażować. Jest to czysta przemoc wobec dziewcząt, która niszczy resztę ich życia. I w imię czego? Dla kogo?”

Kolejną rzeczą, która nie pomaga, jest fakt, iż jest to ukrywane. „Dopóki problem pozostaje na drugim planie, dopóty nic się nie zmieni, a przynajmniej nie dość szybko. Jeżeli nagłośnimy temat, będzie się on pojawiał w telewizji i gazetach, jeżeli to politycy i przywódcy religijni będą o tym mówić i się temu sprzeciwiać, wtedy zwalczymy go wspólnie”.

Nie jest to zjawisko, które ma miejsce wyłącznie w wiejskich społecznościach Afryki czy Azji. Tego lata NSPCC (National Society for Prevention of Cruelty to Children) otworzyło swoją pierwszą linię zaufania, której zadaniem jest udzielanie wsparcia dziewczynkom zagrożonym FGM w Wielkiej Brytanii – trudno jest oszacować konkretne liczby, aczkolwiek zgodnie z jednymi badaniami obliczono, iż w samej Anglii i Walii jest około 66 000 kobiet żyjących z FGM a 20 000 dziewczynek jest nim zagrożonych.

Dzieje się to w społecznościach imigrantów, „po pierwsze dlatego, iż społeczności te trzymają się razem. Przenoszą utrwalone zachowania pomimo tego, iż obecnie żyją w Londynie. Dlatego też dziecko nie widzi żadnej różnicy i podąża zgodnie z zasadami wyznawanymi przez rodziców, którzy są przekonani o ich słuszności. Musi być tak, aby nauczyciele, lekarze, pracownicy socjalni, policja – aby wszystkie wymienione grupy były informowane, otwarte na rozmowy z tymi społecznościami”.

W poprzednim miesiącu Dirie otworzyła pierwsze z kilku centrum medyczne w Berlinie, oferujące kobietom, które przeszły „zabieg” obrzezania operację rekonstrukcji narządów płciowych. W trakcie najbliższego roku planuje otworzyć kolejne kliniki w Kenii, Etiopii, Holandii i Szwajcarii. Jak sama nadmienia: „Nie chcę robić wokół tego zbyt dużego zamieszania, ponieważ celem jest przede wszystkim powstrzymanie dalszego okaleczania. Nie musimy mieć specjalnych szpitali do rekonstrukcji tego, co dał nam Bóg”. Waris Dirie chciałaby robić inne rzeczy – śpiewać, grać, zostać projektantką mody dla kobiet we wszystkich kształtach i rozmiarach. „Ale wtedy uświadamiam sobie, że nie mogę się cofnąć, nie teraz gdy jestem już tak blisko. Po prostu musisz działać dopóki to się nie skończy”. 

Obecnie Dirie ma 48 lat i mieszka w Polsce z czwórką dzieci. Wiadomości oraz telefony od kobiet z myślami samobójczymi, a także życie ze świadomością, że tysiące dziewczynek wciąż poddawanych jest „zabiegowi” okaleczania narządów płciowych każdego dnia, budzi w niej złość i może być wyczerpujące. Jednakże nie traci nadziei. „Świat się zmienia, zwłaszcza pod względem technologicznym, [ludzie mają dostęp] do każdej informacji. Nie chcę, aby małe dziewczynki przechodziły przez to samo, co ja, aby przemierzały cały świat, żeby się przekonać, iż takie rzeczy nie przytrafiają się wszystkim kobietom, a to co je spotkało było złe”.

Tłumaczenie: Paulina Dziedzic

design & theme: www.bazingadesigns.com