Moi rodzice nazywali mnie „głupią feministką”, moi znajomi szli w gorsze epitety. 9 porad, jak walczyć z seksizmem

Sara Prussak

Jako osoba, która nawet swojego ojca po pięćdziesiątce przekonała, żeby przynajmniej przy mnie ograniczył seksistowskie żarty, mam kilka ostrzeżeń i porad dotyczących tego, jak to wyglądało u mnie i jak można spróbować to zreplikować.

totototoIlustracja Patricija Bliuj-Stodulska

1. Nie bój się, że ktoś Ci powie, że nie masz poczucia humoru; masz, tylko nie zgadzasz się na żarty Twoim kosztem.

2. Nie komentuj osoby żartującej, a skup się na własnych emocjach. TY jesteś zraniona, TY sobie nie życzysz, TOBIE się to nie podoba, w CIEBIE to godzi; wiesz, że druga strona nie chciała Ci zrobić krzywdy, ale to, że ktoś złamie Ci rękę przez przypadek, nie oznacza, że ręka przestaje być złamana.

3. Nie wycofuj się, kiedy napotkasz opór, nie machaj ręką na sprawę, nie okłamuj się, że ktoś sam_a się zorientuje i nie musisz nic mówić. Nikt sam_a się nie domyśli, jeśli nie będziemy mówić głośno, na co się nie zgadzamy.

4. Miej świadomość, że możesz spotkać się z agresją. Moi rodzice nazywali mnie „głupią feministką”, moi znajomi szli w gorsze epitety. Niektóre (choć rzadkie i nigdy z rodziną) rozmowy przeradzały się w kłótnie, z których wychodziłam z płaczem. Po takiej sytuacji należy jednak jasno postawić sprawę – osoba, która uważa się za bliską Tobie, swoim zachowaniem wyrządziła Ci krzywdę i doprowadziła do łez. Nie bagatelizuj tego.

5. Nie śmiej się z seksistowskich żartów dla grzeczności. Osoba, która twoim kosztem robi sobie rozrywkę, nie jest dla Ciebie miła i Ty dla tej osoby też nie musisz. Nie jesteś winna_y śmiechu komuś tylko dlatego, że próbował go wywołać. Powiedz jasno: mnie nie śmieszy. Dodaj: to seksistowskie, to mnie obraża, czy naprawdę uważasz, że jestem taka i owaka, bo jestem kobietą?

6. Rób to wszystko konsekwentnie. Niektórym osobom wystarczy jedno upomnienie, ale innym potrzeba lat na oduczenie się nawyków wpojonych przez patriarchalne społeczeństwo, w którym żarty z blondynek nie są niczym szokującym. Jedna rozmowa często kończy się niczym, ale po kilku kolejnych możesz zacząć zauważać zmiany.

7. Wybieraj swoje bitwy. Te rozmowy bywają ciężkie i naprawdę nie musisz upominać innych o każdy komentarz, kiedy akurat nie masz siły – ale musisz być w tym regularna_y, zwłaszcza z ludźmi, na których Ci zależy najbardziej.

8. Pamiętaj, że Twojej rodzinie i przyjaciołom prawdopodobnie zależy na Tobie. Skoro Cię szanują, powinni_y też uszanować Twoje zdanie i tylko o to ich_je prosisz. Nie chcesz ich cenzorować. Chcesz, żeby przestali_ły Cię ranić. To jest to, co przede wszystkim chcesz im przekazać. Jeśli tego nie posłuchają, to znaczy że Twoi znajomi w ogóle Cię nie szanują i nie obchodzi ich Twoje dobro. Zastanów się, po co Ci tacy znajomi w życiu. Kilka znajomości przerwałam (i znowu, żadna z nich nie dotyczyła rodziny), kiedy sobie to uświadomiłam, i chociaż było to wówczas przerażające i bolesne, teraz moje życie jest o wiele lepsze.

I przede wszystkim

9. PAMIĘTAJ, ŻE TO DZIAŁA. Może to zająć dużo czasu, niestety, i pożreć trochę energii, ale daje wspaniałe efekty. W moim przypadku długotrwałe działanie sprawiło, że mam teraz grono kolegów, którzy z byłych Korwinistów, z ludzi pytających mnie z uśmiechem, czy wyszłam z kuchni, że zasłużyłam sobie na to, żeby inny kolega uderzył mnie w twarz za coś, co powiedziałam (prawdziwa historia) zmienili się w kolegów, którzy sami chodzą i krzywią się na takie i gorsze teksty i upominają swoich kolegów, a jeden z nich nawet regularnie kontrmanifestuje przeciw zakusom Ordo Iuris. Nawet w rodzinie, nie tylko rodzice, przestali sami rzucać głupie teksty w mojej obecności, ale i czasami skomentują negatywnie coś, co powie ktoś inny.

Bywa ciężko, ale warto. Powodzenia!

design & theme: www.bazingadesigns.com