Jak być feministą? Poradnik dla zdezorientowanych

Iza Palińska

Oddaj przestrzeń, zamiast ją zabierać.

Kiedy tylko masz okazję, powstrzymaj się od mówienia (publicznie czy prywatnie), by głos kobiet był lepiej słyszalny. Powstrzymaj się od skupiania na sobie uwagi otoczenia, w zamian skupiając swoją uwagę na kobiecie, której ktoś notorycznie przerywa wypowiedzi. Powstrzymaj się od siadania w autobusie na dwóch siedzeniach, kładzenia ramienia na krześle obok, rozkładania szeroko nóg w tramwaju – demonstracyjnie zabierając dla siebie więcej przestrzeni, niż potrzebujesz, uzurpujesz sobie prawo do wyższego społecznego statusu, niż większość kobiet będzie kiedykolwiek miała. Powstrzymaj się też od krzyczenia i rozmów prowadzonych nocą na ulicy podniesionym głosem – dla kogoś twoja beztroska może oznaczać poczucie zagrożenia. Powstrzymaj się od domagania się od kobiet ich uwagi, w internecie i poza nim.

Nie pouczaj.

Nie zakładaj, że wiesz lepiej albo nawet wystarczająco dobrze. W szczególności nie pouczaj w obszarach, w których większość kobiet wypowiada się na podstawie swojego doświadczenia, a ty sam – domysłów. Nie ma nic bardzie frustrującego i zniechęcającego, niż facet, który ogłasza się feministą, uprawiając jednocześnie mansplaining. Nie, twój pomysł na feminizm, występ w TV, manifestację, akcję społeczną czy cokolwiek innego nie jest lepszy i nie byłby skuteczniejszy. Będąc feministą pomagaj, nie próbuj przewodzić. Okaż zaufanie, że to, co i jak robią kobiety/feministki ma sens. Może go jeszcze, tego sensu, nie widzisz, bo przeszkadza ci w tym twój własny przywilej, więc:

Zweryfikuj swój przywilej.

Nie zaprzeczaj, że masz w życiu lepiej, niż większość kobiet będzie kiedykolwiek miała. Nie wypieraj faktu, że masz więcej for od losu za samo bycie facetem – nawet, jeśli akurat rozpadł się twój związek, jesteś spłukany i masz streotypowo kobiece hobby, z którego szydzą znajomi i rodzina. Przywilej i tak przez całe życie działa i będzie działał na twoją korzyść, niezależnie od tego, czy tego chcesz, czy nie. Zaprzeczanie faktom i użalanie się nad sobą jedynie wkurza osoby, które mają systemowo gorzej.

SŁUCHAJ.

Nie zawsze musisz mówić. Najłatwiej feministę poznać po tym, że słucha kobiet, traktuje ich wypowiedzi serio i wiążąco, często je cytuje. Czasem eksponuje wypowiedzi kobiet bardziej niż własne. Nie odzywa się agresywnie ani kpiąco, nie wdaje się w samcze, opryskliwe pyskówki ponad głowami kobiet. W szczególności w tematach kobiet dotyczących.

Popieraj kobiety.

Tyle i aż tyle, byle konsekwentnie. Nie kwestionuj kompetencji kobiet, nie krytykuj i nie oceniaj wyglądu, nie zastanawiaj się (na głos ani w ogóle) z kim zostawiają dzieci przesiadując w pracy lub na politycznych zebraniach, nie mów gospodyniom domowym, że w pracy zawodowej miałyby szanse na rozwinięcie skrzydeł. Daj kobietom prawo decydowania o sobie, w stereotypowy i niestereotypowy sposób, dla siebie zachowując wszystkie dobre rady i wszystkie oceny. Powstrzymaj się od porównywania i antagonizowania kobiet. Nie popieraj jednych kosztem innych. Nie mów: Jesteś super, taka silna, niezależna i pewna siebie, nie to co X, kompletna ofiara losu, która nie potrafi sobie w życiu radzić bez mężczyzny.

Uważaj na to, co myślisz o sobie.

Więc jesteś feministą – niewyobrażalnie cool, no nie? Większość znajomych facetów umie tylko rechotać z seksistowskich dowcipów, tymczasem ty dumnie i odważnie oznajmiasz światu: jestem feministą! To dobrze, że jesteś. Nie staraj się jednak zbierać za to pochwał, oklasków i głasków – ani od feministek, ani innych kobiet. Żadna kobieta nie zbiera pochwał za to, że jest feministką, więc zachowaj się solidarnie i raczej nastaw się na cięgi, niż czekaj uznania. Rób feminizm tak, by łamać opresyjne normy, a nie tylko powtarzać już przyjęte wzorce – za łamanie opresyjnych norm rzadko zbiera się pochwały. Feminizm u mężczyzn, szczególnie ten dosyć zachowawczy i polegający na powtarzaniu już przyjętych wzorców, faktycznie częściej jest dostrzegany oraz nagradzany. Nie przekłada się to jednak na lepszą sytuację kobiet. Jeśli za swój feminizm ciągle zbierasz wyrazy uznania i jest ci z tym dobrze – przykro mi, coś wyraźnie źle robisz.

Więc jeszcze raz popieraj kobiety!

Za mało popierasz kobiety? Udzielasz się feministycznie głównie w środowiskach, które już gorąco wspierają równe prawa kobiet? Zabierasz głos tylko w mało kontrowersyjnych dyskusjach albo w najbardziej ogólnym rejestrze praw kobiet? Chętnie przemawiasz w sprawie feminizmu, jednak nie dbasz o to, by kobiety częściej miały szansę przemawiać same, wszędzie tam, gdzie wciąż jeszcze ich głosu brakuje? Nie domagasz się obecności kobiety w mediach? Nie przeszkadza ci konferencja naukowa, gdzie brak prelegentek? W miejscu pracy nie dziwi cię, że masz samych szefów, mających same asystentki? Przy każdej możliwej okazji przestrzeń, głos, zasługi oraz widzialność oddawaj kobietom i podkreślaj potrzebę, by się znalazły wszędzie tam, gdzie teraz ich nie ma. Podkreślaj, że nieobecność kobiet cię dziwi albo oburza. Feminizm ma polegać na tym, że kobiety pojawią się wszędzie na równych zasadach, wolnych od uprzedzeń, a nie na tym, że ty zbierzesz oklaski za mówienie o nim.

14407950_10207460376092939_1207714013_oIlustracja Monika Stolarska

Nie przemilczaj postępowania innych mężczyzn.

Nie przemilczaj seksistowskiego zachowania ani słów innych mężczyzn, nawet jeśli uznasz, że chodzi o drobiazgi albo też o „żarty”. Nie przemilczaj też przypadków, gdy czujesz się zagrożony i boisz się reagować – nie wstydź się szukać pomocy u policji lub u innych osób, reagując na sytuacje nierównego albo przemocowego traktowania kobiet. Walka o równouprawnienie kobiet to także walka z przyzwoleniem na ich lekceważenie, wykpiwanie oraz zastraszanie. Nie pozostawiaj bez komentarza wypowiedzi i zachowań innych mężczyzn, świadczących o tym, że z jakiegokolwiek powodu uważają się za lepszych od kobiet.

Nie udawaj feministy, kiedy nim nie jesteś.

Kiedy mówisz mi, że twoja dziewczyna przestała cię podniecać, bo ostatnio utyła. Albo kiedy mówisz mi, że nie można zgwałcić prostytutki. Albo kiedy mówisz mi, że chciałbyś w Polsce zbić interes na „antygwałtowym” lakierze do paznokci, zmieniającym kolor w kontakcie z i ostrzegającym przed pigułką gwałtu. Albo kiedy szydzisz z jakiejś dziewczyny na basenie, bo się nie depiluje. To nie mów mi wtedy, że jesteś feministą. Bo jesteś zwykłym dupkiem, a feministom psujesz w ten sposób opinię.

Pilnuj (swojego i innych) języka!

Lwia część stereotypowego postrzegania płci tkwi w szczegółach, czyli w języku. Nie tylko unikaj sterotypowych, seksistowskich wyrażeń i zwrotów, ale i stosuj język, w którym kobiety są obecne. Nie bój się żeńskich form, końcówek i eksperymentów. Wszędzie i zawsze wskazane jest, byś używał w stosunku do siebie i innych mężczyzn żeńskich zaimków. Wszystkie_scy jesteśmy w języku na równych zasadach, więc skoro o kobietach powszechnie mówi się i zwraca się do nich w rodzaju męskim – utrwalaj praktykę mówienia o sobie i innych mężczyznach w rodzaju żeńskim. Nie pozwalaj, by zmieniło się to w kpinę. Zabieg ten pozwala obnażyć rzekomą „neutralność” męskocentrycznego języka i umożliwia mężczyznom odczucie językowej nieadekwatności na własnej skórze.

Wychowuj swoje dzieci w możliwie największej wolności od płciowych ról.

Obciach nie istnieje, tylko patriarchat. Zawsze dawaj swoim dzieciom wybór i akceptuj go. Zachęcaj dzieci do przełamywania genderowych granic, niezależnie od ich płci. No i przede wszystkim – wychowuj te dzieci. Od samego początku. Od porodu. Od ciąży. Uznaj, że twój wkład w wychowanie dziecka ma być co najmniej równy, a nie tylko ma być koniecznym minimum – „uzupełnieniem” wkładu wychowawczego ze strony makurtki albo innych kobiet. Po rozwodzie domagaj się równej opieki, a nie weekendowej. I znów – nikt ci za to nie da orderu, choć ciepłych reakcji i pochwał pewnie trochę zbierzesz. Nie uważaj, że zasługujesz na specjalne pochwały robiąc po prostu to, co do ciebie należy. Bądź ojcem.

Uznaj raz na zawsze, że kobiety nie są ci nic winne.

Nic. Ani za twój feminizm, ani za nic w ogóle. Ani zainteresowania, ani podziwu, ani wdzięczności, ani feministycznej edukacji, ani uprzejmości, ani wyrozumiałości, ani opieki, ani grama swojego czasu, ani uwagi. Ani randek, ani rozmów, ani seksu. Nic. Jeśli masz wobec kobiet jakiekolwiek oczekiwania – pozbądź się ich. Teraz.

Łam normy.

Łam genderowe normy we własnym życiu, a nie tylko popieraj kobiety, gdy je łamią. Nie wstydź się być „niemęski” i nie rozliczaj z posiadanej (lub nieposiadanej) męskości innych. Mów otwarcie, co ci się podoba i co czujesz, nie bój się wyśmiania. Otwarcie popieraj tych, którzy mają odwagę wyłamywać się z męskości w kobiecość. Jak to trafnie ujęła Margaret Atwood – w patriarchacie mężczyźni boją się śmieszności, podczas gdy kobiety boją się, że zginą. Więc łam te cholerne genderowe normy, niech sczezną. To w sumie chyba najważniejsze, co możesz zrobić jako feminista.

design & theme: www.bazingadesigns.com