Emma Goldman: Czym Jest Patriotyzm?

Emma-Goldman-Union_Square
1908

San Francisco, California

Kobiety i mężczyźni:
 
Czym jest patriotyzm? Czy jest miłością do miejsca urodzenia, wspomnieniem nadziei, snów i aspiracji z dzieciństwa? Czy jest to miejsce, w którym z dziecięcą naiwnością patrzymy na dryfujące po niebie chmury i zastanawiamy się, dlaczego my, tak jak one, nie możemy beztrosko mknąć przez nieboskłon? Miejsce, w którym z zapartym tchem przeszyci na wskroś, aż do samego sedna, liczyć moglibyśmy miliony migoczących gwiazd? Czy jest to miejsce, w którym tak oczarowani jesteśmy ptasim śpiewem, iż zdać by się mogło, że i nam wyrosną zaraz skrzydła i jak ptaki odlecimy do odległych krain? Czy miejscem, w którym, siedząc na kolanach matki, razem z bohaterami jej opowieści dokonujemy wielkich czynów? Czy jest to miejsce, którego każdy cal przypomina nam o beztroskich latach dzieciństwa?
 
Jeśli tym właśnie jest patriotyzm, niewielu spośród żyjących dziś w Ameryce nazwać można patriotami. Miejsca cennych wspomnień zamienili w fabryki, młyny i kopalnie; śpiew ptaków w jazgot maszynerii. Nie usłyszymy już tam opowieści o pięknych czynach, bo wszystkie opowieści matek zamieniły się w opowieści o smutku, łzach i żałobie.
 
Czym więc jest patriotyzm? „Patriotyzm, proszę Pana, jest ostatnią deską ratunku dla łotrów„  powiedział Dr. Johnson. Lew Tołstoj, największy antypatriota naszych czasów, określa patriotyzm jako zasadę, która usprawiedliwia produkcję masowych morderców; rzemiosło, w które inwestuje się znacznie więcej niż w rzeczy tak potrzebne, jak buty, ubrania i domy; rzemiosło jednak, które gwarantuje zyski i chwałę, robotnikom przynosząc znój.
 
Zaiste, zarozumiałość, arogancja i egoizm są największymi cnotami patriotyzmu. Pozwólcie, że zilustruję. Patriotyzm zakłada, że nasza planeta podzielona jest na małe punkty, każdy otoczony murem z żelaza. Ci, którzy mieli szczęście urodzić się w którymś konkretnym punkcie, uważają się za dostojniejszych, lepszych, zacniejszych i bardziej inteligentnych od tych zamieszkujących pozostałe. Jest więc zatem obowiązkiem każdego z nich narzucić swoją wyższość innym, walcząc, zabijając i ginąc. W ten sam sposób rozumują także mieszkańcy innych punktów, czego konsekwencją są, oczywiście, mrożące krew w żyłach historie o Niemcach, Francuzach, Włochach, Rosjanach itd., którymi karmione są już najmłodsze umysły. Młodzieniec wkracza potem w dojrzałość ze świętym przekonaniem, że sam Bóg wybrał go, aby strzegł rogatek przed obcymi zakusami. Z tego właśnie powodu coraz to więcej mamy armii, marynarki i amunicji.
 
Armia, która jest niczym zabawka w rękach szaleńców. A oni, aby zabawa była atrakcyjniejsza, wydają setki tysięcy dolarów, żeby móc chwalić się swymi zabawkami. Dlatego też amerykański rząd wyposażył flotę i wysłał ją wzdłuż wybrzeża Pacyfiku tak, aby każdy obywatel wiedział, jak dumne i wspaniałe są Stany Zjednoczone.
 
San Francisco wydało sto tysięcy dolarów, aby uprzyjemnić flocie czas; Los Angeles sześćdziesiąt tysięcy; Seattle i Tacoma około stu… Tak, dwieście sześćdziesiąt tysięcy dolarów wydane zostało na fajerwerki, potańcówki i hulanki, podczas gdy kobiety, dzieci i mężczyźni gotowi sprzedać swoją pracę za grosze, głodują na ulicach.
 
Tak wiele osiągnięte mogłoby zostać tą olbrzymią sumą, jednak zamiast chleba i dachu nad głową, dzieci zaciągnięte zostały, aby oglądać flotę, które to wydarzenie gazety nazwały: „Wspaniałym wspomnieniem z dzieciństwa”.
 
Cóż za cenne wspomnienie, nieprawdaż? Jeśli umysły dzieci zatruwane są takimi wspomnieniami, czy kiedykolwiek uda nam się osiągnąć prawdziwe braterstwo?
 
My, Amerykanie, nazywamy siebie miłującymi pokój. Nie znosimy rozlewu krwi, przemoc nas odrzuca. Jednak zwijamy się w spazmach ekstazy na samą myśl o możliwości zrzucania bomb z latających maszyn na bezbronnych ludzi. Jesteśmy gotowi powiesić, wysłać na krzesło elektryczne czy zlinczować każdego, kto z biedy, ryzykując własne życie, śmiał uszczknąć choćby odrobinę z bogactw magnatów przemysłowych. Nasze serca przepełnia duma na myśl o rosnącej potędze Ameryki, o tym, że pewnego dnia, gdy trzymać będzie żelazny but na karkach wszystkich innych nacji, stanie się nieprzejednaną siłą.
 
Taka jest oto logika patriotyzmu.
 
Kobiety i mężczyźni na całym świecie zaczynają dostrzegać, jak ograniczony jest patriotyzm, niezdolny sprostać wymaganiom naszych czasów. Centralizacja władzy zrodziła międzynarodowe poczucie solidarności wśród uciskanych narodów świata; solidarność, która reprezentuje prawdziwą harmonię między amerykańskim robotnikiem i jego braćmi na całym świecie, większą niż między jego własnymi rodakami, którzy wyzyskują go w kopalniach i fabrykach; solidarność, która nie musi strzec rogatek i granic ponieważ niechybnie prowadzi do momentu, w którym pracownicy wyprostują karki i powiedzą swym panom: „Idźcie i zabijajcie sami. Zbyt długo za was ginęliśmy”.
 
Proletariat Europy zrozumiał, jak wielką moc niesie ze sobą solidarność. W rezultacie ogłosił wojnę przeciwko patriotyzmowi i krwawej zjawie stojącej za nim – militaryzmowi. Tysiące ludzi wypełnia więzienia Francji, Niemiec, Rosji oraz krajów skandynawskich, ponieważ mieli czelność sprzeciwić się temu starożytnemu zabobonowi.
 
Ameryka musi za nimi podążyć. Duch militaryzmu przesiąkł już wszystkie dziedziny życia. W rzeczy samej, jestem przekonana, że zagrożenie militaryzmu jest tu większe niż gdziekolwiek indziej, ponieważ kapitalizm stara się otępić tych, których pragnie zniszczyć.
 
W szkołach poczynione zostały już przygotowania. Dzieci szkolone są w taktykach wojennych, osiągnięcia wojenne wpisane zostały do programu nauczania, młode umysły wypacza się na odpowiadającą rządowi modłę. Więcej, młodzież zdaje się być wpatrzona w kiczowate plakaty wojska oraz marynarki zachęcające do poboru. „Wspaniała szansa aby zwiedzić świat”, krzyczy z plakatu rządowy sprzedawczyk. Tak oto wygląda moralna branka patriotyzmu, Moloch przetacza się przez kraj, pożerając wszystko na swojej drodze.
 
Kiedy jednak uda nam się odczarować patriotyczne kłamstwo, oczyścimy ścieżkę dla prawdziwie wolnego społeczeństwa, zjednoczonego w powszechnym braterstwie. 
 
Tłumaczenie: Jakuszek

Korekta: Miśka

Tekst pierwotnie ukazał się na: http://anarchaf.blogspot.com

design & theme: www.bazingadesigns.com